czwartek, 14 lutego 2013

Jak to się zaczęło czyli troszkę prehistorii...

Pierwszy aparat... Taaaak - koniec lat 90-tych, mała, czerwona Exakta. Gratis za zakup paru sztuk do firmy. Po ciemaku założyć film, wypstrykać cirka 30 klatek i oddać do wywołania. Kadrowanie? Najlepiej centralnie, bo wtedy motyw się wyróżni. A sam motyw? Co popadnie. Parametry? Bez żartów - "samojebka" z jednym guzikiem - co i gdzie tu ustawiać?

Błogostan trwał ze trzy lata, aż się Exakta zepsuła... Trudno, nie ma aparaciku - nie ma zdjęć. I potem parę lat czarnej dziury. Coś jednak w tym być musiało, bo w 2006 r. dopadło mnie znowu i puścić nie chce. I niech nie puszcza.

Wylądowałem na portalu Onephoto. Założyłem konto i wstawiłem zdjęcia (przez bardzo małe "z"). Zbliżenie mordy tarpana z rezerwatu w Białowieży oraz z tejże Puszczy Białowieszczańskiej - phallus impudicus w pełnej krasie. Zanim minął regulaminowy kwadrans, który moderatorzy portalu dawali użytkownikowi na pójście po rozum do głowy zanim wywalą mu zdjęcia, dostałem dwa komentarze: od Milordki i Marcina Galickiego. Pierwsza pokazała jak się koniowi zdjęcia robi, drugi przysłał mi moje zdjęcie po obróbce, nadając mu jaki-taki "wymiar artystyczny", choć w przypadku fotki grzyba w liściach trudno mówić o głębszych doznaniach...

Milordce kibicuję dziś w macierzyństwie, przyjaźń z Marcinem vel Jarkiem trwa, mimo ograniczonych kontaktów.

Podwiązawszy chustą koparę, żeby boleśnie o blat nie tłukła i podstawiwszy pod nogi kubeł, celem gromadzenia ślinotoku w jednym miejscu - zawzięcie przeglądałem galerię. Podziwiałem, podpytywałem i szukałem kategorii, w której czułbym się dobrze... Zafascynowało mnie makro. No to dalejże szukać guru w tej dziedzinie. NikxMarta Eclipsea Eclipsea - no i Hose. Oooooo - Hose. Materiał na osobny blog :D Uwagę "nowych" zwracało dość monotonne i ubogie merytorycznie komentowanie - cytuję: "Gniot - sorry" :) Chodziły nie potwierdzone plotki, że był jednym z modów :) Nie znając człowieka - lepiej było unikać. Byli tacy, co wrzucali zdjęcia kiedy akurat był offline - w nadziei, że przeoczy i wiąchy nie puści :)

A przecie to dusza-człowiek, oaza spokoju, krynica (foto)mądrości etc. etc. ;P W fotografii lata świetlne przede mną, ale jak się okazało - w makro ćwiczył przez jakiś czas kompatybilny z moim zestaw, przez co rady z wielką dosłownością stosować mogłem. I miło było usłyszeć coś dla odmiany od "gniota" - np. "przeostrzone" albo "więcej tlenu" :D

Poniżej przykłady radosnej twórczości popełnionej w tercecie: ja, Fuji S5600 i DCR250:

































Aktualizacja z 15.02.2013 r. - gdyby ktoś miał wątpliwości czy właściwego Guru od makro i przyrody sobie wybrałem, to proszę: Magda rządzi :)

4 komentarze:

  1. Słuchaj no Pan ...
    w wolnej chwili weź mi Pan to jakoś tak sensownie w skrócie ... no bo to za długie i się czytać nie che a i oczy już nie te ...
    No!

    Marcin Galicki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzy lata w trzech zdaniach? Panie Marcinie :) Zresztą - wiesz Pan jak było. Dobrze było - we własnym TWA :)I swoją robotę się zrobiło i poczatował człowiek, aż zdjęcie wysiurgutali z galerii. Ech, łza się w oku kręci :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt!
    Kawał czasu ..., no i dobrze było! :)
    Szkoda, że to już se ne wrati ..., jak wiele innych spraw w życiu ...
    Ale ... nie spoczniemy ... czuj-czuj-czuwaj! ;)

    MARCIN

    OdpowiedzUsuń