środa, 13 lutego 2013

Tytułem wstępu...

Nie jest łatwo normalnie nazwać bloga. Bo chciałoby się, żeby tytuł chwytliwy w miarę był i niegłupi i jeszcze do tego oryginalny... Z niepowtarzalnością zapewne mi nie wyszło, ale optymistycznie zakładam, że nikt nazwy nie opatentował.

Za inspirację dziękuję (niczego nieświadomej) Ewie - żeby nie Twój ODRĘCZNY, to mój NAOCZNY
z pewnością inaczej by się zwał ;)

Pytania zasadnicze: po co mi to? Odpowiedź: nie mam pojęcia. Nijakiej misji nie czuję, publicznych spowiedzi nie uskuteczniam, za dużo wolnego czasu też nie mam. A mimo to postanowiłem zawłaszczyć dla siebie mały kącik... No cóż - widać nie samym fejsem człowiek żyje :)

Na dziś obstawiam, że będę sobie tu wieszał zdjęcia i czasem coś - ze sensem lub bez niego - napiszę. Przewiduję raczej monologi :)

Kilka słów o sobie? Przedstawiłbym się jakoś efektownie:

"My name is Prince and I am funky"
albo
"Nazywam się major Bień i mam stopień majora"
ale nie - nie da rady, osobowość nie aż tak barwna, więc po prostu:
Krzysiek - dla zaprzyjaźnionych Żako, lada chwila "Czterdzieści lat minęło...", pracownik pionu IT w firmie ubezpieczeniowej. W nieformalnym informatycznym Bractwie Szlacheckim  - posiadacz tytułu Barona, kolega Markiza, Hrabiego i Panów na Żylecie :)

Hobby - poza "mieszaniem w garach" - oczywiście fotografia. I nieistotne jak wychodzi, ważne że mam
z tego fun...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz