poniedziałek, 22 kwietnia 2013

A... Aaaaaaalbo i bez tytułu...

Długo nic pisałem. Nie chciało mi się. Zmęczony byłem. Pracą, życiem, niedorobionym przedwiośniem... Ważniejsze sprawy były do załatwienia. Dużo ważniejsze. Życiowej wagi - rzec by można. Ilustracją całej sytuacji niech będzie cytat z mojej ulubionej "Trylogii" Sienkiewicza:

(...) — No, stary żołnierzu! — rzekł— no! boża ręka cię przycisnęła do ziemi, aleć cię ona podniesie i pocieszy... Bóg z tobą! Już też zostaniesz z nami...
Szlochanie wstrząsnęło piersią pana Michała.
— Ostanę! — rzekł wśród łez.
— To i dobrze, takich mi jak najwięcej! A teraz, stary towarzyszu, przypomnijmy te czasy, kiedyśmy to w ruskich stepach pod namiotami do uczty siadali. Dobrze mi między wami! Dalej, gospodarzu, dalej! (...)

Co prawda - czytając powyższe bez znajomości kontekstu - można mnie posądzić o to, żem niezdrów i na umyśle szwankuję, ale co mi tam... Ci, co całą otoczkę znają i mnie znają, wiedzą, żem nie zwariował do końca. Przy okazji przekonałem się, że duch w narodzie jeszcze nie zdechł całkiem.
I można liczyć - w dobie znieczulicy, tumiwisizmu, szczurowyścigu i nie wiadomo jeszcze jakiego "qrestfa" - na ludzkie odruchy, bezinteresowną pomoc... 


Wniosek ogólny: Jaro - zdrowiej nam piorunem! Koniec. Kropka!

PS - Bo wiesz, Jaro, muszę wziąć korepetycje w Trójmiejskiej Szkole Kadrowania ;)




2 komentarze:

  1. Te! Pamiętaj, że ja Cię obserwuję ... ;)
    A tak w ogóle to robię co mogę! Sam wiesz ...
    No i dzięki Ci przyjacielu za pomoc!
    A jak to się mawiało w naszych kręgach:
    chapeau bas!
    Dobrze mówisz ... o tym narodzie i o tym qrestfie ... niczym wieszcz albo miszcz jakiś ...

    JARO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuj, obserwuj - jak fale w Mechelinkach :)))))))

      Usuń