środa, 25 grudnia 2013

A niech szlag ten halny czyli Boże Narodzenie sponsoruje literka "i".

Powstały podobno prace naukowe wykazujące związek halnego ze wzrostem przestępczości i samobójstw. Jestem w stanie uwierzyć, bo gdyby nie posiadany zapas środków przeciwbólowych, rozważyłbym napad na aptekę. Jakże pięknie jest spotkać się z rodziną i nie mieć ochoty z nikim pogadać, bo coś wali ci młotem w łeb przy każdym słowie. Jakże cudnie smakuje śledź w sosie z ibuprofenu. I w końcu jakże łatwo skupić się za kierownicą, kiedy światła aut z naprzeciwka są tożsame z wbijaniem widelca w oko. Takie mam w tym roku wigilijne wspomnienia.

Noc trudna i długa. Poranna ciężkość głowy jak po wypiciu wiadra podłej gorzały :/ Zapowiada się nieciekawie. Gorzka parzona z solidnym plastrem cytryny - nie mówię, że przywróciła do życia - ale nadała jaki taki wigor cielsku memu. Korzystając z paru bezbolesnych chwil postanowiłem zrealizować obietnicę daną dziecku i zaaranżować świąteczną pseudo-sesję "studyjną" z ulubionymi pluszakami w roli głównej. Była radość z deptania po rolce białego tła i z puszczania zajączków blendą :)

Główny krytyk z efektów zadowolony :)






Na wieczór planujemy cudowanie ze światłem świec i w ogóle. Stay tuned :)

No i się przejechałem na zabawie z nikczemnym światłem sztucznym. Lampę wbudowaną od zawsze traktuję jak zepsutą. Zwykła stojąca + latarka zmiękczona papierem + świeczka i blenda (w różnych kombinacjach), to nie to. Ech, do książek, głąbie...
A propos:



Setup: ledowa mini-latarka dzielnie trzymana przez 5-letniego asystenta :)
Przez ponad miesiąc szukałem pretekstu, żeby wypróbować dziewiczą podkładkę z czarnego akrylu, która przecudne odbicia daje. Zdzieram ci ja folię ochronną, układam książkę, świecę i widzę... Że w 10 sekund poprzylepiało się do niej kurzu jakby 100 lat na strychu stała :( I co - stemplować to teraz, żeby tło na sterylności zyskało? Makabra. Oj, szacunek do fotografii studyjnej i produktowej wzrósł niepomiernie, choć i tak mały nie był...

Żona bardzo mnie wspierała ("Kończ waść - wstydu oszczędź"). No cóż - rzadko się z Nią zgadzam, ale tym razem... Żal mi się zrobiło siebie i migawki. Zakończyłem stroikowym pstrykiem


i sprzątnąłem bambetle.

Wnioski po dzisiejszym: jeszcze więcej czytać, oglądać i ćwiczyć. Zapomnieć o jpegach - tylko NEF-y (mimo sprzętu, którego wydajność mnie osłabia) i z czasem pomyśleć o nie zarżniętej Sabinie...
Znalazłem też jeden pozytyw - głowa już nie boli :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz