wtorek, 29 kwietnia 2014

Spacer niedzielny.

Spontaniczną peregrynację pod hasłem: "Co tam, panie, na Pl. Piłsudskiego?" zacząłem od pętli Górczewska. Tak jak lubię - cały wagon mój ;)



Wysiadło mi się z 10-tki przy Hali Mirowskiej i postanowiłem resztę drogi przebyć z buta.



Straszyło chmurami i nagle się upał zrobił, więc kurtka do plecaka, plecak na garba i człapiemy... Pod halą pustawo, parę stoisk z kwiatami, fajne autka :)


...i tabun spragnionych po sobocie szturmuje Marc-Pol :)

Po prawej mijam Pałac Lubomirskich. Zacna budowla i ładnie utrzymana. Zakotwiczam na parę klatek.








W Ogrodzie Saskim wiadomo - fontanna. Wyczyszczona, odnowiona, zefirek unosi drobinki wilgoci - kurna, jak przy grzybku w Konstancinie :D


















Z powrotem trasa ta sama. Dłuższe szkło, inna perspektywa - można bezkarnie podglądać śpiochów ;)




O poszanowaniu symboli i szacunku dla historii w tym kraju można by pisać wiele... Uwaga - zdjęcia zawierają lokowanie produktu ;)



Nic dziwnego, że się Tadek dupą do tego wszystkiego odwrócił...


Na koniec jeszcze ptasio-pałacowo i do domu...









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz