wtorek, 9 czerwca 2015

Się zeszło od ostatniego posta. No bo to jak zwykle - albo leń człowieka dopadnie albo pogoda niefajna czy impreza rodzinna się trafi. Teraz też nie miałem pomysłu na foto-wycieczkę. Niby długi weekend, ciepło, imprez sporo, ale żeby tak stwierdzić o którejś, że "must have" zdjęcia z onej - to chyba niekoniecznie. No to co - Stare Miasto? Taki evergreen. Samograj dyżurny. Problem w tym, że byłem i widziałem (pewnie jak każdy) z pińcet razy. Jak ugryźć kadr, żeby wyglądało to w miarę świeżo? Podszedłem do tematu, zobaczyłem i stwierdziłem, że chyba nie jestem w formie :D Pytanie czy kiedykolwiek byłem, ale co tam - lecimy od parteru, czyli wysiadka z 26 przy tunelu. Porę sobie wybrałem fatalną, słońce już wysoko, świeci jak dzikie = szału nie będzie.













Zawsze się zastanawiałem, co to za rolki. A to popsuty podczas wojny trzon kolumny z różowego granitu. Fascynujące :)


Lezę dalej bez specjalnego celu. Dochodzę do Barbakanu i zawijam z powrotem w stronę Placu Zamkowego.



















Mijam kościół św. Anny - ołtarzyk procesyjny wystrugany. Pierwsze komunistki walą na mszę.



W drobnych skoczkach przemieszczam się w stronę Placu Defilad.





















Kończę tradycyjnie w Ogrodzie Saskim.







Zaglądam w okolice stawu - faktycznie, łobuzeria wodę wypuściła ;)




No dobra, obleciałem, co moje - czas do domu.


Idę Marszałkowską do Placu Żelaznej Bramy, po drodze w końcu Pałac Lubomirskich :)
Po drodze spotykam ciekawe auto. To że jest w jakiś sposób niezwykłe uświadamia mi późniejszy post na jednym z portali moto. Chciałem otagować po "PES-owemu" czyli #hipsterfocus, ale że gabaryty moje są jakie są - wyszła klasyczna #samaranakolanach :D



No i wzmiankowany pałac. Moim skromnym - lepiej wyglądał w wiosennej odsłonie z zagonami tulipanów na pierwszym planie, ale wybrzydzał nie będę.





I eleganckie widoki mają się ku końcowi. Teraz proza miejska ;)


I na koniec bonus - właśnie chowałem aparat przy wylocie na Jana Pawła, kiedy zaczepił mnie stały bywalec bazarku przy Halach Mirowskich. Może się uśmiechnąć? - pyta. Pięknie, będzie sępił teraz na cokolwiek... Nie trzeba - mówię - właśnie skończyłem. No, ale zrób mi zdjęcie! Po co? i jak ci je wyślę? Faksem czy mailem? - pytam. Ale mi ono niepotrzebne, chcę zobaczyć jak w aparacie wyglądam. No skoro nalegał...


Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Zazwyczaj za pozowanie trzeba uiścić i to raczej fotografujący inicjuje całą akcję, a tu taka niespodzianka. Mówił, że jest tu codziennie, więc może kiedyś coś większego się z tego wylęgnie? Kto wie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz