wtorek, 7 lipca 2015

Wakacje cz. 2

W zasadzie nie ma o czym pisać. Skwar jak sk...war, więc jezioro to wybór oczywisty. Obiecana dłuższa rura była, choć użytek w tłumie z niej marny. Można było ewentualnie zrobić materiał dowodowy w związku z łamaniem przepisów dot. korzystania z kąpieliska i wyeksponować patologie...

Piwo. Radler, sradler, pils, śmils - byle zimne, byle wszędzie, byle dużo. Plaga jakaś.






Zajarać w wodzie też miło.


"Kurwić" i "skurwysynić" na gigant-kacu, w co drugim słowie, od bladego świtu - czemu by nie, niech się dziatwa w wieku wczesnoszkolnym uczy - nawet na wakacjach.
Policja. Z wody. Operatywność z dupy. Jakiś cienki miks "Rancza" i 13-go posterunku".


Duet egzotyczny "szalejący" motorówką chyba starszą od nich samych. Wkur...cy wędkarzy na drugim brzegu, posiadujący na pomoście ze zbrowarowaną młodzieżą w ramach odstraszacza (?). Bez efektu oczywiście.

Ratownik. Ni stąd ni zowąd się pojawił. Całe szczęście nie miał roboty. To znaczy miał - butelki po piwie z pomostu zbierał. Taka karma.

W piątek znowu jadę i pewnie znowu woda. Nie biorę aparatu. Może tym razem książka jakaś...


2 komentarze: