sobota, 16 stycznia 2016

Wzięło i napadało 2016

Sypnęło wieczorem jak kozie z dupy. Ale że w nocy nie przestawało i parę stopni mrozu było, to rankiem świat na bielactwo zapadł. Wyczołgałem się z aparatem, choć bardziej dla dotlenienia. Miejscówki mej parkowo - cmentarnej mam już serdecznie dość. No ale w zimowej odsłonie jeszcze nie było... I koniec. Przeniosę się do innego parku chyba :)