niedziela, 18 września 2016

Kercelak 2016

Weekend obfitował w równoległe atrakcje, ale słowo się rzekło - obstawiam święto Woli na Chłodnej. Raz, że patriotyzm lokalny - dwa, że po zeszłorocznym występie zapadła mi w pamięć Grupa Teatralna "Warszawiaki" i nie mogłem się oprzeć powtórce. Powiem więcej - tylko dla nich się tam pojawiłem, czołgany przez infekcję górnych dróg, zimnym potem na wietrze zlany, zmieniający chusteczki szybciej niż Rocco Siffredi partnerki w filmach ;)

Owoż wytaczam się z 26-tki przy ratuszu i sunę w stronę Chłodnej. Docieram po chwili, bo to przecież parę kroków. Jestem godzinę przed planowanym starem imprezy. Tłoczno. Nie od narodu, a od wystawców i dostawców wszelkiej maści. Od razu rzuca mi się w oczy, że w tym roku strefa gastronomiczna jakby większa od kulturalno - rozrywkowej. Food-truck z mięsiwem, food-truck z kawą, grille, popcorny, waty, pierogi, bigosy, pasztety, kiełbasy, salcesony, serki góralskie, przysmaki tatarskie, tureckie, miody z Łomży, apteka z lasu, chałwa z natury, lemoniada z pigwy - pozaspożywczy festyn z dupy (czyt. kolorowe jarmarki). Z tyłu kościoła (tera pardąsik za kolokwializm) namiot postawił se ratusz :D Nie on jeden zresztą. Jakieś tam jeszcze stanowiska paramedyczne z bezpłatnym badaniem "nawetniewiemczego", do których ciągnęły emerytki vel rencistki w takim tempie, że biegowe kwalifikacje olimpijskie ogarnęłyby w cuglach. I nie mówię tu o paraolimpiadzie - bynajmniej. Przed oczami staje mi scena z "Rozmów kontrolowanych" - (...) Tylko niech pan nie myśli, ze mnie coś jest! Ja mam 73 lata i świetnie się czuję, tylko jak teraz się człowiek przebada, to na starość jak znalazł (...) :D

Frekwencję robią też wycieczki z pobliskiego Izraela, jak mniemam. Język albowiem bełkotliwy, u co drugiego taka materiałowa salaterka na czerepie rubasznym. Blond jako kolor widocznego z zewnątrz owłosienia nie występuje, profil - bywa że semicki mocno - stąd i wniosek co do narodowości taki. Jakoś specjalnie nie uprzedzonym, chociaż hałaśliwe toto okrutnie.

Moi ulubieńcy dopiero rozkładają majdan:











To tymczasem widoczek od strony Atrium.




Ludzi powoli przybywa. Robię drugą rundkę - w stronę Żelaznej.








Chleb a 28 zeta za bochenek brania nie miał, ale już pajda ze smalcem i kwaszeniakiem ze słoja po "piątaku" i owszem :)



Wszystko miało wystartować w samo południe, ale zamiast "hejnału" o 12-tej rozlegał się terkot ciągniętych po bruku toytoyów i koszy na śmieci. Całe szczęście po kilkunastu minutach "Warszawiaki" zaczęli swój performans. Zrazu nieśmiało, potem osób przybywało. I na scenie i na widowni. Wstępnie prym wiódł mężczyzna z narodu wybranego, charakteryzujący się deficytem skóry na ptaku od 8-go roku życia, niechęcią do świniny i zacnymi pejsami zwisającymi wprost spod jarmułki. Przez "współbazarników" zwany Panem Chałatowym i notorycznie wysyłany do mykwy Żyd nie miał łatwego życia, ale odgryzał się dzielnie. Wszedłem w małą interakcję i prawie kupiłem pionki do warcabów, ale wobec genetycznej niechęci sprzedawcy do słów: rabat, zniżka, przecena i promocja - transakcja nie doszła do skutku ;)

Jak co roku - stałą miejscówkę na Kercelaku miał pucybut.







Chociaż tą razą w paradę wszedł mu fotograf.







Były "Wiechem" gadki o wszystkim, "lekrama" kremu Nivea na damskie facjate, latarki na wiadome robote,


gra w "trzy karty",



krótki pokaz doliniarstwa ;)





kłótnie i połajanki,



instruktaż prawidłowej obsługi klyjenta ze straganu naręcznego,




były również zachwyty nad panną Manią,








były w końcu rozmowy o rozmiarze zadu pani Rozencwajgowej


oraz utrwalanie wieloletniej przyjaźni polsko - izraelskiej polegające na sugestiach wprost, żeby się Żyd w końcu powiesił - ot, choćby i na tym kablu ;)




I można tak długo i namiętnie. Utrudzonym będąc nie czekałem do późnego popołudnia. Ominęła mnie część śpiewana, ale tę mam z zeszłego roku. Nie trzeba dodawać, że 17 września 2017 r. tez się zamelduję. Będzie dylemat, którą część wybrać, chyba że się krzesełka turystycznego dorobię i całość ogarnę :)

I na koniec, proszę towarzystwa folklor w zacnym wydaniu ceniącego, prośba o wsparcie fajnego projektu:
http://odpalprojekt.pl/projekty/pokaz/992,szemrane-i-zakazane--warszawiaki-wydaja-pierwsza-plyte


Mały edit z 28. listopada - z nudów duble paru kadrów a la album babci: