środa, 15 lutego 2017

O(b/d)chody

W związku z wczorajszym (przez niektórych obchodzonym) świętem - postanowiłem i ja złożyć hołd (na swój własny sposób i z poprawką na aktualny humor) temu pięknemu uczuciu. Amen.

niedziela, 12 lutego 2017

Rzuć bracie blage...

10 lutego warszawska Praga świętowała swoje 369 urodziny. Z tej okazji przez cały weekend nie tylko prażanie mogli skorzystać z bogatej oferty kulturalno - oświatowej, gdzieniegdzie gastronomicznej. Ja, prozdrowotnie i hobbistycznie, wybrałem spacer z przewodnikiem. Bo to i zad człowiek po tygodniu za biurkiem ruszy, a i niewykluczone, że zdjęć kilka zrobi. Tak lubię.

"Żydowska Praga" - zbiórka o 13:00 pod Bazyliką katedralną Świętych Floriana Męczennika i Michała Archanioła. Jestem tradycyjnie trochę wcześniej. Czasem wychodzi słońce, ale generalnie pizga mroźnym wiatrem. Idę dookoła bazyliki, w nadziei, że z którejś strony jednak nie wieje.
A nie wieje oczywiście tam, gdzie nie ma nic ciekawego do uwiecznienia. Udaję zdziwionego :) Obchód zrobiony, powoli gromadzą się uczestnicy spaceru. No to zanim wybije 13-ta, przepiszę trochę internetu w kwestiach historycznych. Wprzódy o "Florianie" (w znakomitej większości podpieram się dziś wiedzą z blog.koneser.eu).




Architektura Pragi-Północ kojarzona jest głównie z kamienicami i pofabrycznymi budynkami. Nie należy jednak zapominać o tym, że wśród nich są również reprezentacyjne obiekty sakralne. Najważniejszym z nich jest Bazylika katedralna Świętych Floriana Męczennika i Michała Archanioła wzniesiona na przełomie XIX i XX wieku według projektu znanego architekta tamtych czasów Józefa Piusa Dziekońskiego.

Dziekoński był autorem kilkudziesięciu świątyń na ziemiach polskich. Reprezentował tak zwany styl historyzujący wiślano-bałtycki, nawiązujący do gotyku. Choć budowle tego typu cechowała duża dowolność form, to wykazują też wiele charakterystycznych wspólnych cech, przede wszystkim zastosowanie czerwonej cegły jako głównego materiału budowlanego, dwuwieżowe fasady, schodkowe szczyty, ostrołuki. Faktycznie, patrząc na kościół św. Floriana, można go uznać za wzorzec tego stylu, który często był inspiracją dla innych dzieł.

Jest to trójnawowa bazylika z transeptem, dwoma wysokimi wieżami i jedną mniejszą – sygnaturką pomiędzy nimi, na której pierwotnie znajdował się dwumetrowy krzyż zaprojektowany przez Dziekońskiego. Na surowej, ceglanej fasadzie widnieje mozaika z wizerunkiem Chrystusa, z herbem Pragi oraz herbem pierwszego biskupa Kazimierza Romaniuka.

W latach 30-tych oryginalne wieże musiały ze względów konstrukcyjnych zostać obniżone i wtedy kościół zyskał miano „praskiej Notre-Dame”, gdyż bardzo przypominał słynną francuską katedrę.
W czasie II wojny światowej budowla została niemal całkowicie zniszczona. Odbudowę rozpoczęto w 1947 r. uruchamiając cegielnię, która miała wytwarzać cegły podobne do oryginalnych
XIX-wiecznych! W ten sposób Praga odzyskała jeden z najważniejszych zabytków, który wraz z pozostałą zabudową tworzy niepowtarzalny klimat dzielnicy.






13:05 - poprawka na spóźnialskich wzięta. Spacer prowadził Marcin Strachota ze "Skarbów Warszawy". Wstęp teoretyczny nastąpił wnet.

W połowie XVIII wieku miejscem, gdzie mogli się osiedlać Żydzi była Praga. Na tych terenach istniała większa swoboda przebywania, poruszania się oraz zajmowania się handlem i rzemiosłem, ponieważ na lewobrzeżnej części Warszawy Żydzi nie mogli się osiedlać. Właśnie na tym obszarze istniała gmina żydowska, działająca od 1755 roku, kiedy sejm zezwolił Żydom na osiedlanie się
na Pradze. Jednak Żydzi Pragę zamieszkiwali od dawna, lecz nieoficjalnie.
Zgoda umożliwiła im nabywanie placów i budowę domów. Domy najczęściej były drewniane i liche, stawiane na peryferiach, zamieszkałe przez niezamożnych Żydów. Ci zamożni zaś - bogaci kupcy czy rzemieślnicy - budowali domy murowane. W ten sposób Praga stała się miejscem docelowym dla ludności żydowskiej i „żydowskim miasteczkiem” Warszawy. Na przełomie XVIII/XIX wieku Pragę zamieszkiwało około 5 tysięcy Żydów, w połowie XIX wieku stanowili 26-33%, a w połowie wieku XX już około 40% mieszkańców . Największe zagęszczenie ludności żydowskiej było na ulicach Targowej, Brzeskiej, Ząbkowskiej, Stalowej (na odcinku ulic Konopackiej i Szwedzkiej), Kępnej, częściowo Jagiellońskiej, Szerokiej i Brukowej (obecnie Okrzei i Kłopotowskiego). 

Pomimo widocznych różnic obyczajowych, religijnych współżycie mieszkańców Pragi z ludnością żydowską było bezkonfliktowe. Na ulicach nikogo nie dziwił widok ubranych w czarne chałaty, mycki, czapki z daszkiem Żydów czy kobiet w charakterystycznych chustkach i perukach na głowie. Nieodłącznym elementem wyglądu czy to młodych czy starszych Żydów były długie brody i pejsy z bokobrodami. Warto również dodać, że oprócz dużej grupy żydowskich kupców i rzemieślników, liczną grupę stanowili także lekarze, adwokaci, artyści, księgarze, którzy nie wyróżniali się od innych mieszkańców Pragi ani wymową, ani ubiorem. Jednak wśród biedoty żydowskiej 50% stanowili
analfabeci. Porozumiewali się językiem, w którym mieszały się słowa i zdania z języka niemieckiego, rosyjskiego czy z języka, którego kraj reprezentował np.Węgier. Głównym zajęciem praskich Żydów był handel. Na targowiska do obficie zaopatrzonych kramów oraz sklepików ściągały tłumy kupujących nawet i z Warszawy. Dużym powodzeniem cieszyły się także usługi rzemieślników, tragarzy, karczmy i zajazdy, piwiarnie, czy garkuchnie. Wraz z rozwojem interesów postępowała rozbudowa Pragi. Powstawały murowane domy, budowano kamienice z żydowskich
kapitałów i przy udziale żydowskich budowniczych. Praga skupisko handlu żydowskiego, miała również swoją rzeźnię. Powstała ona w 1846 roku na ulicy Brukowej róg Namiestnikowskiej. Po
kilku latach nastąpiła jej rozbudowa i unowocześnienie. Duży wpływ na jej funkcjonowanie mieli Żydzi, co łączyło się z ubojem rytualnym. 

Niestety kres współistnieniu kultur polskiej i żydowskiej przyniosła II wojna światowa. Niewyobrażalne cierpienie i trauma stały się udziałem wszystkich Żydów nie tylko praskich. W 1940 roku w lewobrzeżnej części Warszawy hitlerowcy utworzyli getto dla Żydów warszawskich. Co było dalej - wszyscy wiemy...

Osobny rozdział opowieści przewodnik poświęcił postaci Szmula Zbytkowera (teraz podpieram się www.uwazamrze.pl/artykul/1089137/na-imie-mial-samuel).

Józef  Samuel Jakubowicz (bo tak nazywał się naprawdę) lub Józef Samuel Sonnenberg lub – pod tym imieniem znany był najpowszechniej – Szmul Jakubowicz zwany Zbytkowerem, przyszedł na świat w 1727 r. jako jedyny syn Jakuba Awigdora, również zwanego Zbytkowerem. Nazwisko to urobione zostało od nazwy miejscowości Zbytki, gdzie Szmul miał się urodzić.
Żydowski kupiec rolny i leśny, właściciel dóbr, założyciel domu bankowego „S. I. Jakubowicz", protegowany króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jego pozycja na dworze królewskim była bardzo silna, co było rzeczą niezwykłą, gdyż równo 200 lat przed jego narodzinami, w 1527 r., król Zygmunt I wydał akt prawny „De non tolerandis Judaeis", rugujący Żydów z obrębu Starej i Nowej Warszawy oraz przedmieść. Nie mogli też przebywać w odległości mniejszej niż 2 mile od Wisły . Akt ten zezwalał im jedynie na handel i przebywanie w mieście w czasie trwania sejmów. Zakaz ten nieco złagodził w 1570 r. Zygmunt August, zezwalając Żydom na przebywanie w mieście w okresie obecności monarchy, ale kolejni władcy go potwierdzali: Stefan Batory (w 1580 r.), Zygmunt III (1609 r.), Władysław IV (w latach 1636 i 1648), Jan Kazimierz (1667 r.), Jan III Sobieski (1693 r.)
i August II (1699 r.). Zakaz ten popierały też, wspierając żądania mieszczaństwa, sejmiki ziemskie w latach: 1613, 1649, 1667, 1673 i 1692. Żydzi potrafili obejść te zakazy, zamieszkując w nieskrępowanych przepisami i ograniczeniami miejskimi należących do szlachty lub kościoła jurydykach, natomiast uzyskanie zezwolenia na legalne zamieszkanie w Warszawie wymagało zasadniczych zmian systemu prawnego. Zmiany takie dokonały się po trzecim rozbiorze Polski
(1795 r.), kiedy wprowadzono ustawodawstwo pruskie. W rok po upadku insurekcji kościuszkowskiej.

4 listopada 1794 r. miało miejsce wydarzenie, które do historii przeszło jako „rzeź Pragi".
Na wezwanie Tadeusza Kościuszki warszawscy Żydzi stanęli do walki z okupantem. We wrześniu 1794 r. Berek Joselewicz w ciągu czterech tygodni sformował pułk, który przetrwał w walce aż do pamiętnej rzezi. Rosjanie, z zemsty za udział ludności żydowskiej w obronie Pragi, rabowali jej mienie i mordowali bezbronnych ludzi. Zginęli prawie wszyscy żydowscy ochotnicy walczący w szeregach pułku (ok. 500 osób). Joselewicz uszedł z życiem. Po rzezi Pragi pozostało tu jedynie 564 Żydów. Szmul Zbytkower podczas szturmu armii Suworowa na Pragę ogłosił, że zapłaci srebrnymi rublami za każdego ocalonego, bez względu na to czy będzie Żydem, czy Polakiem

Gdzie przebywał w czasie Insurekcji Szmul Zbytkower? Nie był patriotą żadnego państwa. Gdy wybuchło powstanie, uciekł z Warszawy i powrócił do niej dopiero wtedy, kiedy powstanie już upadało. Był natomiast wielkim patriotą... własnych interesów. Handlował wszystkim i z każdym, kto był wypłacalny. Zaopatrywał w żywność różne wojujące ze sobą armie, a najbardziej wzbogacił się na dostawach broni dla nich.

W 1790 r. stał na czele sieci handlu wołami i skórami od Kijowa do Poczdamu, na którą składało się 200 przedsiębiorców, 60 głównych faktorów i 200 pomniejszych – a przecież była to tylko część jego interesów. Zmonopolizował praskie rzemiosło i handel. Zbudował tam rzeźnię, magazyny mięsne
i garbarnię, w której zatrudniał 15 robotników, przerabiających w dużych ilościach skóry na eksport. Dzierżawił karczmę, browary i gorzelnię. Był także właścicielem tartaków (drzewo spławiał Wisłą do Gdańska) i cegielni. Zarabiał również na żydowskim... cmentarzu, który założył na Bródnie. Podobno wpływały na niego skargi, że każe sobie zbyt słono płacić za najgorsze na cmentarzu miejsca. No cóż, biznesmen.

A jednak przeszedł do legendy. Dobrej legendy. Zasłynął z patriotycznego czynu, jakiego dokonał podczas szturmu armii Suworowa na Pragę. Liczba zamordowanych byłaby znacznie większa, gdyby Szmul Zbytkower nie ogłosił, że płaci za każdego oszczędzonego. Przed swoim domem postawił dwie beczki, jedną zapełnioną srebrnymi rublami, drugą dukatami i ogłosił, że każdy, kto pochowa zabitego, dostanie od niego rubla, a kto przywiezie rannego – dukata. I to niezależnie od tego, czy ranny lub pochowany będzie Polakiem czy Żydem. Wykupił w ten sposób wielu ludzi. Beczki opróżniły się już tego samego dnia! Ukrył wielu praskich mieszczan, ratując ich od śmierci. Wykupywał także dzieci z rąk Kozaków, który to fakt zapisany został na jego pomniku nagrobnym. Po 1795 r. w krótkim czasie Warszawa stała się jednym z największych w Polsce centrów żydowskiego życia społecznego i kulturalnego, a Szmul Zbytkower wywarł duży wpływ na rozwój prawobrzeżnej gminy żydowskiej oraz samej Pragi. W 1796 r. dostał od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w dzierżawę dzisiejszą dzielnicę Targówek. W jego miejscu założył folwark zwany Bojnówek oraz osadę, którą od jego imienia nazywano Szmulowizną. Wtedy to odnotowano na Pradze 1513 mieszkańców wyznania mojżeszowego (30 lat wcześniej żyło ich tam zaledwie... 70). Za sprawą koneksji Szmula Zbytkowera i dzięki jego kapitałowi na Pradze rozwijała się społeczność żydowska z jej tradycjami i obyczajami, stając się ważnym elementem wielokulturowego krajobrazu ówczesnej Warszawy. W 1797 r. na ogólną liczbę 64 829 cywilnych mieszkańców miasta było 7688 Żydów (11,9 proc.) a gmina żydowska na Pradze była głównym skupiskiem ludności żydowskiej. Oprócz zamożnych mieszkały na Pradze rzesze żydowskiej biedoty.

W 1798 r. Zbytkower otrzymał z rąk króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II przywilej nabywania nieruchomości i dóbr ziemskich. W 1780 r. został mianowany przez Sejm Czterech Ziem przedstawicielem wszystkich Żydów Rzeczypospolitej i w związku z tym w tym samym roku kupił od królewskiego skarbu miasteczko Golędzinów i założył tam (przy dzisiejszej ul. św. Wincentego, dzisiejsze Bródno) za zgodą biskupa płockiego Michała Poniatowskiego kirkut. Samo słowo królewskie, poparte odpowiednim aktem prawnym, nie wystarczyło. Decyzję o utworzeniu nowego kirkutu musiał zatwierdzić... kościół katolicki. Została ona podjęta 26 lipca 1780 r. i jednocześnie zobowiązywała społeczność żydowską do składania za to kościołowi wysokiej daniny. Na terenie Pragi Zbytkower wybudował również synagogę. Kirkut przeznaczony był na pochówki ubogich Żydów, ale spoczywają tu także przedstawiciele znakomitych rodów: Abraham Stern (wynalazca triangułu mierniczego i młockarni, pradziadek Antoniego Słonimskiego), rodziny Bergsonów, Nissenbaumów i Sonnenbergów. Nowy kirkut zajmował zaledwie 0,81 ha, a ogrodzono go dopiero w 1784 r., do czego przyczyniła się żona Zbytkowera, Gitla. W czasie II wojny światowej Niemcy zdewastowali cmentarz, a macewy wykorzystali do budowy dróg i lotnisk. Z 300 tys. grobów zachowało się zaledwie 3 tys. macew, które po wojnie posłużyły jako materiał budowlany przy odbudowie Warszawy. Fragmenty płyt nagrobnych można znaleźć w wielu miejscach miasta np. jako krawężniki lub pergole. W latach 80. dzięki Fundacji Nissenbaumów nekropolię częściowo uporządkowano i ogrodzono. Tam też został pochowany Szmul Zbytkower (we wrześniu 1801 r.). Jego grób nie przetrwał jednak do naszych czasów.

Ruszamy w końcu spod katedry. Nie zdążyliśmy się rozpędzić, bo przy Urzędzie Dzielnicy na Kłopotowskiego pierwszy przystanek. Tu mała dygresja natury osobistej - w chwilę po rozpoczęciu spaceru jestestwem mym targnęły wątpliwości, co do użyteczności tej formy zwiedzania mając w planach fotografowanie. Niestety, robisz zdjęcia - idziesz ostatni (w poszukiwaniu czystego kadru). Idziesz ostatni - nic nie słyszysz I tako oo :/ Darują więc Państwo, że nie powiem, po co staliśmy przy urzędzie - bo nie wiem :D Były tam jakieś tablice naścienne, ale i tych przeczytać nie zdążyłem, bo zielone się zaświeciło i rozentuzjazmowany tłum porwał mnie dalej :) Tylko kawałek dalej, bo kolejny postój mamy na Sierakowskiego 7.

Stoimy przed okazałym budynkiem z monumentalną fasadą, z pięknymi płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny alegoryczne. Jego budowa przypadła na lata 1924-26.




Zaprojektowany został przez Henryk Stifelmana z przeznaczeniem na Dom Akademicki Młodzieży Żydowskiej. Informuje nas o tym również kartusz z literami "AAJ” - "Auxilium Academicum Judaicum" widoczny na fasadzie budynku. Inicjatorem powstania był inżynier Mojżesz Koerner, 
a środki na budowę zapewniło Stowarzyszenie Pomocy Studentom Żydowskim.
Jak na owe czasy był wspaniale wyposażony, mieścił w swoich wnętrzach m.in. salę gimnastyczną, czytelnię, bibliotekę, pokoje do gier rozrywkowych, pokoje do przyjmowania odwiedzin, izbę chorych z gabinetem lekarskim, łazienki, fryzjernię, ciemnię fotograficzną, pracownię radiową, salę odczytową im. A. Einsteina na ok. 300 miejsc, klub, sale do nauki, kreśleń, czy rysunków, pomieszczenia magazynowe do przechowywania walizek, kufrów i oddzielone od części ogólnej pokoje mieszkalne dla studentów, w znacznej większości 2-osobowe, z umywalkami, natryskami
i toaletami. Do pomieszczeń tych wchodziło się czterema klatkami schodowymi. Terakota na korytarzach i w pomieszczeniach sanitarnych, klepka dębowa w pozostałych dopełniały wysoką klasę budynku. Pierwszym dyrektorem placówki został dr Noach Dawidsohn, a od 1928 r. - znany historyk Ignacy Schiper.

We wrześniu 1939 r. przeniósł się tutaj Szpital Pańskiego Przemienienia gdyż właściwe budynki szpitalne zostały zajęte przez wojsko niemieckie. Funkcjonował do momentu wkroczenia wojsk sowieckich na Pragę - we wrześniu 1944 r. Wtedy budynek zajęło NKWD, a następnie Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa. Tutaj katowano działaczy polskiego podziemia.

W ostatnich latach Warszawska Gmina Wyznaniowa Żydowska walczy o zwrot budynku. Gmach w skali miasta jest miejscem wyjątkowym. Nie było bowiem gmachu o podobnym zastosowaniu, z przeznaczeniem tylko dla młodzieży żydowskiej. Jednak być może nigdy nie zostanie oddany gminie żydowskiej, ponieważ zwrotowi podlegają budowle, w których można doszukać się elementów sakralnych, a tych całkowicie brak we wspomnianym budynku.

Obecnie budynek pełni rolę hotelu dla pracowników policji.

Ciekawostki jakieś? I owszem, są:
  • Pierwotnie postulowano budowę gmachu na Woli lub Grochowie, jednak wybór w końcu padł na działkę między ulicami Sierakowskiego, Szeroką i Okrzei, czyli w pobliżu Synagogi Praskiej (rozebranej w latach 60. XX w.)
  • Budowa "świeckiego" akademika w pobliżu synagogi napotkała na sprzeciw ze strony ortodoksyjnych Żydów.
  • Najbardziej znanym mieszkańcem domu akademickiego był Menachem Begin, wówczas student prawa na Uniwersytecie Warszawskim, po latach premier Izraela i laureat pokojowej Nagrody Nobla w 1978 r.
Potem pomaszerowaliśmy w stronę ul. Wiercińskiej.



U zbiegu Wiercińskiej i Kępnej zakotwiczyliśmy przy jakiejś ruinie. Ponownie nie wiem po co :) Nie dogrzebałem się w necie do istotnych przesłanek warunkujących odwiedzenia tegoż w kontekście tematu spaceru, ale mi to jakoś specjalnie nie wadziło. Na co dzień nie mam takich widoków, więc...










Po opuszczeniu podwórka wracamy w stronę ul. Okrzei.


Wchodzimy w bramę jednej z tamtejszych kamienic, bodajże przy Okrzei 26. Słuchamy o handlarzach starzyzną, miejscowych zwyczajach, uboju rytualnym i metodach handlu ze wskazaniem na specyficzne przybijanie piątki z kobietą :)









I tu, szczerze mówiąc, mój space nieświadomie dobiegł końca :) Zostałem chwilę w tym podwórzu, a kiedy wyszedłem - ostatni spacerowicz znikał za rogiem Jagiellońskiej. No cóż - galopować to se może inflacja w takiej Wenezueli, ale nie ja! Troszkę godności :D Wobec tego przystaję na rogu Floriańskiej i Kłopotowskiego.


Praga słynie z twórczości kapel podwórkowych, które namiętnie posługują się warszawską gwarą - już zapomnianą w innych dzielnicach. Doczekały się one nawet swojego pomnika.  W 2006 r. odsłonięto mosiężny Pomnik Praskiej Kapeli Podwórkowej. Jego inicjatorem (szkoda, że nie fundatorem ;] ) był arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, który w ten sposób chciał uczcić pamięć „zwykłych” warszawiaków.
Pomnik powstał według projektu Andrzeja Renesa, kontrowersyjnego twórcy wielu innych rzeźb na terenie Warszawy. Przedstawia postaci grające na skrzypcach, gitarze, banjo, akordeonie i bębnach w trakcie występu. W nocy są one podświetlone kolorowymi światłami, jak na prawdziwe gwiazdy przystało, a dookoła znajdują się ławki dla widzów. Jeżeli więc nie mieliście nigdy okazji na żywo posłuchać praskiego folkloru, to wystarczy wybrać jedną ze z 100 piosenek z repertuaru mosiężnej kapeli i wysłać smsa pod numer wskazany na bębnię, a rozlegną się dźwięki warszawskich szlagierów.






To ja już zostawiam Was przy praskim "evergreen-ie" i spadam do domu na herbatkę z prądem, bo mnie troszkę przegwiździło.


Jesteśmy z tamtej strony Wisły, z naprzeciwka.
Mamy swój fason i swój własny szyk.
Gdy nam na wódkę brak, lubimy popić piwka.
W tem nie dorówna nam warszawski żaden łyk

Rzuć bracie blage i choć na Prage
Weź grube lage, melonik tyż
Zobaczysz Prage, dziewczynki nagie!
Każda na wage, ma to co wisz.
Byle łamage i Babe Jage
U nasz się bierze pod żeberko i za kark.

Więc ponieś flage, weź na odwage
i chodź na Prage Pod lunapark
U nasz na Pradze są rozrywki kurtularne,
Ale najlepszy w Parku Praskim – lunapark
U nasz się tańczy tylko tanga popularne
Z dziewczyną, co ma czerwień buraczkowych warg.

Rzuć bracie blage i choć na Prage
Weź grube lage, melonik tyż
Zobaczysz Prage, dziewczynki nagie!
Każda na wage, ma to co wisz.
Byle łamage i Babe Jage
U nasz się bierze pod żeberko i za kark.

Nasz tam nie bawi żaden bejc i żadne radio.
Tylko harmonia, to instrument nasz.
A kiedy tańczysz brachu z naszą Leokadia,
To wtedy w łapie ze sto kilo masz!

Rzuć bracie blage i choć na Prage
Weź grube lage, melonik tyż
Zobaczysz Prage, dziewczynki nagie!
Każda na wage, ma to co wisz.
Byle łamage i Babe Jage
U nasz się bierze pod żeberko i za kark.